18 grudnia 2016

Zakwas na barszcz wigilijny

Mimo iż w moim rodzinnym domu zawsze jemy grzybowa i nie wyobrażam sobie świąt bez niej, to mój ukochany A:* nie jada grzybów !??!
Odwiedzając dwa domy w Wigilijny wieczór jem barszcz i grzybową( łasuch ze mnie, nie umiem obejść się bez grzybowej mojej mamy, a u teściów nie umiem powiedzieć nie zjem choć troszkę)...


 Zakwas nastawiam około tydzień przed Wigilią.

Składniki:

1 kg buraków


1 gruba kromka chleba razowego na zakwasie( ja mam swój domowy chleb, który piekę z własnego zakwasu)
2-3 ząbki czosnku
1-2 listki laurowe
2-3 ziela angielskie

Przygotowanie:
1. Buraki obierz i pokrój niedbale, włóż do dużego słoja. Dodaj chleb, obrane ząbki czosnku, liść laurowy i ziele angielskie.
2. Zalej całość przegotowaną, wystudzoną wodą 2cm ponad poziom wsadu.
3.Zamieszaj i przykryj gazą lub bawełnianą ściereczką. Odstaw w ciepłe miejsce na 3-4 dni.
4.Spróbuj po tym czasie, czy płyn uzyskał mocno kwaśny smak, oceń też, czy kolor jest wystarczająco intensywny. Jeżeli nie, odstaw  na kolejny dzień lub dwa.


Zakwas dodajemy na koniec przygotowywania barszczu czerwonego.

Smacznego xD

29 listopada 2016

Hello Asia


Miał być post za miesiąc co się ciekawego wydarzyło w roku 2016, ale jedna taka prosiła aby post o tym wydarzeniu ( który powinien zaistnieć jeszcze w sierpniu) pojawił się wcześniej.
A więc siedzę sobie w Warszawie na kursie z neurologii, jem makaron z wędzonym łosiem z natką pietruszki w sosie z śmietanowym i piszę... Tak dla ścisłości jestem już po seminariach, siedzę w mieszkaniu mojego brata :)


Dawno, dawno temu, w prehistorycznych czasach... a nie to nie tak miało być ;P
O tym, że Patrycja i Sandra chcą zorganizować zjazd blogerek wiedziałam od dawna, może i nie byłam pierwsza osobą, którą o tym poinformowały ale jako dobra znajoma ( tak mi się wydaje) Interendo byłam na "bieżąco". Urlop układałam pod to spotkanie a to nie lada wyczyn!! Nawet robiłam ciasteczka z wróżbą... Nie powiem (dlatego napiszę), że na wróżby do nich czekałam meeeeeeega długo i miały być one jakby do loterii... Oczywiście dziewczyny poprzestawiały plany i skończyło się na poczęstunku z moich ciasteczek i herbatce prosto z Chin, za której sponsoring dziękujemy mojemu bratu ( tak, tak moje drogie, dostawy herbat chińskim mam prosto z Szanghaju lub Pekinu, albo raczej miałam, bo jak to dobry brat przywoził prezenty dla siostry z podróży aż zapełnił całą półkę puszkami)....
Pod koniec sierpnia wyruszyliśmy moim czerwonym autkiem do Sopotu ( my czyt. ja i A:*), w końcu Szefowa musi mieć swojego pomocnika ;) Dojechaliśmy w miarę wcześnie pomimo gigantycznych kolejek przy bramkach an autostradzie, ale przygotowana Ania kazała wyjechać o 1-2 godz wcześniej... Główne organizatorki się spóźniły, ale w końcu muszą mieć najlepsze wejście ;)
Hello Asia odbywało się w SOPOTECE, pod czujnym okiem Madzi, kierowniczki a zarazem przyjaciółki Paty. Oczywiście było kilka wpadek, o których dziewczyny powiedziały nam w przeprosinach, ale ja tam się dobrze bawiłam i nie widziałam wpadek ;) No może jedyni moja wpadka, gdy stwierdziłam, że wtrynię się też w ta całą zabawę i dorzucę swoje 5 groszy, ale o tym później.

Boziu jak tu opisać te wszystkie atrakcje i w ogóle, miał być krótki opis, bo wiedziałam, że jak się rozpiszę to wyjdzie epopeja, bo tego spotkania nie da się opisać słowami, tam po prostu trzeba być!!
Zacznijmy od tego kto tam był ( chodzi mi o część zamkniętą, bo otwarta wiadomo był kto chciał):


Patrycja :D  Interendo Hello Kitty jak ktoś woli
Aneta : CosmetiCosmos
Nana : Be Asienne
Kasia i Daria: My Oppa's Blog
 NO i ja Anka: Do it with Ann
 

 Na początek dziewczyny zaserwowały nam układankę (byłam na przegranej pozycji, w końcu ja nie kosmetyczna blogerka, książki nie przeczytałam a na azjatyckiej pielęgnacji się znam tyle, że wiem jak działa aloes, śluz ślimaka i lubię BB ze SKIN79) ale ułożyłam jako jedna z pierwszych ;) nie ma to jak kombinatoryka - i za to dziękuje, że skończyłam mat-fiz ;P poniżej już ułożona i ponumerowana układanka ;)
Mapkami zachwycałam się nawet jeszcze w domu, normalnie zazdroszczę talentu, pomysłu i w ogóle, może ktoś tak utalentowany jak autor tych karteczek stworzy moje logo i w ogóle, ja chcę umieć rysować!! Patka miała nam stawiać stempelki za zaliczone zadania ale miała zbyt duży stempel lub chyba zapomniała ;)
Drugie zadanie, do którego właśnie była potrzebna mapka, bo musieliśmy wiedzieć gdzie iść i znaleźć coś azjatyckiego "Tak Sandra, cudownie, przecież mapkę to ja odczytam, ale po drodze jest tona azjatyckich cośiów " :P


Chodziło jej oczywiście o Dai i Sora, cosplayowców, którzy na to spotkanie nawet stroje przygotowali specjalnie ;D

 Wyobraźcie sobie, że zadanie nie wiązało się ze znalezieniem ich, ale paskudna małpa(czyt. Patrycja) kazała nam składać origami, ale nie jakieś zwykła tylko Hello Kitty, puszczając nam filmik na laptopie, który ja co chwilę stopowałam aby wszyscy dali radę zrobić w jednym tempie swojego kotka Hello-gami! ;)


W kolejnym zadaniu dziewczyny zadbały w szczególności chyba o mnie ;) Nie dosyć, że zadanie zrobiłam w rekordowym czasie 5 sekund ( tak długo, bo mi karteczki uciekały spod obrazków) - mieliśmy nazwać potrawy ;) to jeszcze potem zaprosiły nas na sushi ;)

 Powiem wam, że od niedawna jadam sushi, w sumie może bardziej powinnam napisać, że się nim zajadam, smakuje mi itd Ale to zapadło mi w pamięć, nawet mój A:*, który go prawie nie tyka jadł, a na "deser" dodatkowo porcję, która została (na plaży po całej imprezie) byłam w szoku, serio.!!!! A więc jak ktoś będzie w Sopocie, to po pierwsze idzie poczytać, pograć, pooglądać do Sopoteki a potem na obiadek do Hashi Sushi, zaraz obok.

Teraz zaczynała się cześć otwarta, ją opisze troszkę skromniej :P
Rozpoczęli Dai i Sora : Cosplay stań się kim chcesz - przymierzałam dziwne peruki i wierzcie mi, w blondzie mi nie do twarzy  ;D
Potem Sandra : Quiz co w Japonii piszczy - wygrałam nawet pocky - za szybko wypaliłam z odpowiedzią, nie dając szansy innym, ach ten refleks ;)
Potem małe wykład o Korei dziewczyn z My Oppa's blog: Korea pierwsze krok.
No i Patrycja z jej " Kosmetyczny Ramen. Serio ona wylazła z różowym workiem kosmetyków i opowiadała o swojej pielęgnacji -GENERALNIE- to było coś! Szkoda, że nie słuchałam całości, bo rozdzwonił mi się telefon. Na mojego pecha okazało się, że nie mamy gdzie spać z A:*! zamówiłam nocleg we Władysławowie, ale drugi właściciel wynajął ten sam pokój komuś innemu... Cudowny brak komunikacji w małżeństwie, ale pani się nie przejęła, nawet mi nie zaoferowała, że skoro to ich wina, to pomogą mi coś wynająć... nie, no po co....
Ale nawet to mi nie popsuło humoru i dnia.

Na koniec moje 5 groszy ;)
Jak pisałam robiłam ciasteczka z wróżką na to spotkanie, zostały wyłożone przez Madzie na paterę i ustawione obok herbatki - kulki, z której rozwinął się piękny kwiat.

 Ale to nie wszystko. Miałam przygotowane słodycze chińskie, które mój brat mi przywiózł z ostatnich wojaży ;) Postanowiłam poczęstować nimi zgromadzonych słuchaczy ( bo nie starczyło czasu na części zamkniętej). Były tam rzeczy które porównywałam TUTAJ. Opowiadałam też trochę o tym co ja zjadłam i co jeszcze chciałabym zjeść w Chinach :P
W tym czasie dziewczyny rozdawały nagrody.
Na sam już koniec można było się rozsiąść prawie jak w kinie i obejrzeć Sailor Moon .

A zapomniałabym, dziewczyny wyczarowały mnóstwo prezentów dla nas. Nie wiem jak one to zrobiły ale poniżej pochwale się co dostałyśmy :P
Sponsorami byli:


Co do szczegółów to zapraszam do Interendo <klik> 



















Ta po prawej, z większa kokardką, pulchniejsza to oczywiście moje dzieło, zupełnym przypadkiem dostałam ten sam papier do składania Hello-gami ;)

A pudełka powyżej sama tworzyła Interendo ;)



26 października 2016

Zupa z kapustą i kiełbasą/ Soup with cabbage and sausage


 Na początku miesiąca obiecałam sobie jeden przepis z jednej książki/gazety na 1 dzień. Wychodzi mi to tragicznie źle, ale no cóż nie gotuję ostatnio ani codziennie ani nic nowego. Mam mało czasu od kiedy pracuję na pełnym etacie w równoważnym czasie pracy (dla niewtajemniczonych mam zmiany 6 lub 12 godzinowe).
Jako, że ostatnio jestem na stażu z Neuroradiologii moje kulinarne popisy się wzbogaciły o kilka nowości.


Dzisiejszy przepis pochodzi z gazety "Gotuj krok po kroku" wrzesień nr 9/2015
Lubię tę gazetę za jej proste przepisy, zdjęcia oraz małą cenę. Już wiele przepisów wypróbowałam z tego miesięcznika. Są tutaj przepisy na każdy dzień, dania odświętne, pyszne ciasta i desery oraz kolekcje. W tym numerze akurat jest 11 przepisów na mielone.

Zupa jest bardzo gęsta i sycąca. Smak zależy dużo od kwaśności kapusty i rodzaju bulionu, mniejszy udział mają przyprawy. A:* początkowo stwierdził, że zrobiłam dziwny bigos, ale za dużo w nim wody i papryki, za to smak jest podobny. Podawać można bez dodatków lub z pieczywem.



Składniki:
1 duża cebula
400 g wędzonego mięsa
2 łyżki oleju
1 l bulionu
500 g kapusty kiszonej
300 g kiełbasy
2 ząbki czosnku
250 g kwaśnej śmietany
sól, pieprz

Przygotowanie:
1. Cebulę obrać i posiekać. Mięso wędzone pokroić w drobną kostkę. W garnku rozgrzać olej i usmażyć na nim cebulę na złoto. Dodać mięso, po czym chwile dusić.
2. Składniki w garnku posypać słodka papryką i wymieszać.  Następnie stale mieszając, wlać 1 l bulionu (można użyć wywaru warzywnego albo rosołu).
3. Do zupy dodać pokrojoną kapustę, przykryć i gotować na wolnym ogniu. Zawartość garnka doprawić przeciśniętym przez praskę czosnkiem  wymieszać.
4. Kiełbasę pokroić w talarki i dołożyć do zupy. Na koniec zupę zabielić kwaśną śmietaną i doprawić solą oraz pieprzem. Gotować przez chwilę i rozlać do talerzy.

Smacznego. xD

                                                                                  
 ~


At the beginning of the month I promised myself to use one recipe from a book / newspaper on one day. I was tragically bad at this promise because I don’t recently cook every day or anything new. I have no time now, I'm working full-time at an equivalent time work (for the uninitiated mychanges are 6 or 12 hours).
Recently I’m on training on Neuroradiology and my culinary performances are bigger for some new recipes.



Today’s recipe comes from the newspaper “Gotuj krok po kroku” September No. 9/2015

I like this newspaper for its simple recipes, photos and a small price. I tried out many of the recipes of this magazine. There are recipes for every day meals, festivals, delicious cakes and desserts and collections. In this one it happens to be 11 recipes for minced meat.

The soup is very thick and satiating. The taste depends on a lot of acidity of Sauerkraut and kind of broth, spices have smaller share. A:* at first say that I did an odd saierlraut-and-meat stew, but with too much water  and pepper in it, the taste was similar. It can be hand over alone or with bread.
 

 Ingredients:
1 large onion
400 g of smoked meat
2 tablespoons oil
1 liter of broth
500 g sauerkraut
300 g sausage
2 cloves garlic
250 g sour cream
salt, pepper

Preparation:
1. The onion peels and chops. Smoked meat cut into small cubes. Heat the oil in a pot and fry the onions for gold. Add the meat, then simmer for a moment.
2. The ingredients in the pan sprinkle with sweet pepper and mix. Then, stirring constantly, pour 1 liter of broth (you can use vegetable stock or chicken soup).
3. Add the chopped cabbage to the soup, cover and simmer. Flavor it  with the crushed garlic.
4. The sausage cut into slices and add to the soup. Add sour cream at the end and season with salt and pepper.
Cook for a minute and pour into plates.

Bon appetite! xD