20 marca 2016

Made in Japan vs Made in China --> słodyczowy raj ;) + KONKURS ;)


Jakiś czas temu zamówiłam u mojego brata słodycze chińskie, dostałam je pod koniec zeszłego roku jako prezent Mikołajkowy, troszkę spóźniony, ale nie ważne, ważne że dostałam spora ilość różnych smakołyków. Troszkę mi było tylko szkoda, że nie znalazłam w paczuszce mojego ukochanego smakołyku a pobytów tam, jakby suszony mus owocowy sprzedawany w paskach lub zwinięty w rulon.

Słodycze i nie tylko Japońskie dostałam od naszej ukochanej Ber de Ver, która specjalnie na moją prośbę zakupiła mi trochę tego i owego na spróbowanie ;) Mimo iż prowadzi ona raczej sprzedaż kosmetyków ma w swojej ofercie moje ukochane POCKY oraz sporo herbacianych smakołyków, a jak napiszecie do niej wiadomość to może dla was specjalnie zakupić jakieś smakołyki ;) 

Przyleciały do mnie najróżniejsze cukierki pod różnymi postaciami. Chyba większość miałam dać radę zjeść, a czy zjadłam czytajcie dalej.

Ps. Te będzie długa notka ;)))))))

MADE IN CHINA



Jak widzicie cukierków jest ogrom ;) Nazw nie znam, bo były one kupowane na wagę po kilka sztuk przez mojego kochanego braciszka w Szanghaju.
Postaram się opisać każdy po trochu oczywiście z moją oceną;)
Zaczynajmy ;)



 Na początek jak dla mnie porażka, ale wiem że w Chinach to bardzo lubiane cukierki!!

Cukierki opakowane w przeźroczystą folię, oklejone z jednej strony naklejką z obrazkiem owocu, a z drugiej z datą produkcji (? na moje nieszczęście nie znam aż tak dobrze krzaczków, tzn. chińskiego). Po odpakowaniu znajdujemy kostkę podzieloną na 4 mniejsze. Konsystencją przypominały mi proszkową masę zlepioną z kawałkami kandyzowanego owocu...  Smak był hmmm... no cóż dla mnie średnio zjadliwy! Jak jabłko zjadłam 1/2 kawałka (oczywiście chodzi mi o połowę małego cukierka) to banana wręcz wyplułam. Chyba było już za dużo ;)





Nie mogłam zdjęciami pokazać jak wygląda konsystencja ale nawet na zdjęciu poniżej można zaobserwować grudkową/proszkową budowę...  Kawałki owocu nie przypominały w smaku ani jabłka ani banana, więc wybaczcie ale nie będę opisywała dalej tego typu cukierków ;) Zostały mi jeszcze 2 cukierki, jeśli znajda się ochotnicy mogę się podzielić, a jak ktoś z Łodzi to nawet poczęstować 3 pozostałymi z mojego cukierka kawałkami ;)



Cukierki o smaku jabłka, które przypominały mi monety jak je rozwinęłam. Zaraz po rozpakowaniu można było wyczuć delikatny kwaśnawy zapach. W smaku wyczułam słodki smak jabłka z delikatnym kwaskowym posmakiem. W konsystencji najbliżej im naszym pudrowym cukierkom, ale nie tak w 100%. Połowa opakowania zjadłam z A do wieczora ;) W porównaniu z poprzednim jest cudowny ;) Przez pewien moment zastanawiałam się czy to nie są wysuszone jabłka zmielone i sklejone w cienkie pastylki.



 A ten batonik dał nam trochę do myślenia... Zastawialiśmy się co to jest w sumie i czy ta data jest data produkcji czy już jest przeterminowany, ale dostałam je w grudniu więc musiałby być nieźle już po terminie do spożycia, ach ta nieznajomość chińskiego ;) Stwierdziłam, że najwyżej wyląduję z bólem brzucha w szpitalu, a że w dwóch mam już dobre znajomości to się pośmieją ;)




W smaku przypominał kiepskie sklepowa ciasto. Dało się wyczuć jakiś dziwny aromat, możliwe, że przygotowując to ciasto jest ono smażone na jakimś dziwnym oleju ;) No ja nie mogłam rozgryźć tego, a mój dostawca w sumie za dużo o tych wszystkich słodyczach nie wiedział, kupił mi takie najbardziej zjadliwe. Batonik był jeden i prawie został zjedzony ;)



 Kolejne cukierki poprzez swoje opakowanie dały nam podpowiedź, że są one mleczne. Ta krowa na papierku jest słodka ;) Po otworzeniu cukierka widzimy białą kostkę z kawałkami orzechów. Nie jest to karmelek, trochę przypominało naszą krówkę ale jakby bardziej piankową albo jak wolicie trochę twardszą mambę. Słodki, mleczny z orzeszkami ;)






Orzeszki głównie widać w środku, a do degustacji zniknęła połowa cukierków, więc to chyba mówi samo za siebie :D Te cukierki mogę polecić każdemu ;)



 Jak zobaczyłam te cukierki pomyślałam o naszych raczkach ;)

Pearl Food, bo taka nazwa widnieje na papierku to twarde karmelki o smaku mlecznym. Przypominają mi takie z dzieciństwa, coś jak Wertel's Oryginal tylko bez miodu ( jeżeli dobrze kojarzę, bo ich nie lubię). Nie są tak słodkie jak wspomniane cukierki. Są za to bardziej twarde, serio próbowałam pogryźć świeżego cukierka i zrezygnowałam bojąc się o własne zęby (nie lubię dentystów!! ).



 W sumie to może zostawię sobie kilka, bo smakują mi bardziej niż Wertel'sy, a mój brat określił je jako cukierki, które możemy dać rodzicom na spróbowanie ;)




 Ładnie wyglądające cukierki. Paski jak u tygrysa;) Twarde karmelki, w przeźroczystych papierkach oczywiście z nazwą "krzaczkową"... Czy nie uważacie, że taki wygląd zachęca do ich kupienia? Ja zostawiłam sobie je na połowę próbowania przerażona smakiem pierwszych ;)






 Cukierki o smaku sezamowym. Kruche jak raczki, a w środku jakbym jadła jakąś twarda chałwę ;) Widać nawet warstwy cukierka na zdjęciu powyżej.Można wyczuć delikatny posmak orzecha ale nie daje sobie odciąć ręki ;) W sumie nie wiem co tutaj więcej napisać, ponieważ cukierki są dobre, słodkie, normalny smak.




 Tych cukierków mam najwięcej i w sumie już część rozdałam. Dostałam dwa smaki KOKOS i TRUSKAWKA. Zachęcająco wyglądały do tego ta ilość. Mój brat nawet je jadł i dlatego wziął ich więcej, bo dla niego były smaczne. Opis zachęcający ;)






Nieprzeźroczyste opakowanie trochę jednak mnie nie przekonywało, no ale kto nie ryzykuje ten nic nie zyskuje ;) Po otworzeniu ujrzałam kuleczkę, dość miękką, jakby gumową. Zapach kokosa dość intensywny, przegryzłam cukierka a moim oczom ukazał się ciemnoróżowy środek (?) no właśnie kokos i ciemno różowy? Ale smaczny, zjadłam 3 na raz;) W truskawce nie było tak bardzo intensywnego zapachu, nic dziwnego, bo i smak  nie był intensywny, raczej słodki niż truskawkowy. Środek był jaśniejszy ( na zdjęciu widać różnicę). Ale co najlepsze mimo słodkości samej w truskawce zostały mi już zaledwie 2 cukierki ;)



Mój brat chyba jednak poszedł w schemat, bo kolejny cukierek mleczny z orzechami ziemnymi. Tym razem zapakowany w biały papier z niebieskimi napisami. Przypomina mi opakowanie krówek lub irysów z dzieciństwa xD





Tym razem cukierek trochę twardszy od poprzedniego (z głową krowy na papierku). Smakowo zbliżony ale delikatnie inny, wiem jak to się czyta, ale mając cukierki o podobnym składzie inaczej tego nie określę xD


Nad tym cukierkiem chwilę się zatrzymam i pomyśle jak określić jego smak. Dostałam tylko 3 takowe i po otworzeniu zobaczyłam karmelek z wtopionymi jakby nasionkami. Będąc kulturalną osobą nie napisz jak to wygląda dla mnie xD



 Co do określenia smaku tez mieliśmy problem... W ostateczności, abyśmy nie musieli się rozstawać z A określiliśmy to jaka  kwaśna kawa. A jeśli chodzi o to czy mi smakowało to wytrzymałam 15 sekund smakowania i wyplułam go czym prędzej zajadając go gorzką czekoladą. Dla niewtajemniczonych to nie lubię gorzkiej czekolady. Jadam ją w deserach ale nigdy przenigdy samej. Dziś zjadłam 3 kosteczki twierdząc, że jest pyszna i cieszę się,że posiadam jej zapas w lodówce w razie chęci przyrządzenia deseru xD




Cukierek z migdałem na wierzchu, a to może być ciekawie- taka była moja pierwsza myśl. Z drugiej strony znowu stwierdziłam, kolejny cukierek z orzechami....





Odpakowując ujrzałam mleczny karmelek z migdałem umiejscowionym na szczycie ;) W smaku bardzo słodki, smaczny, oczywiście odważyłam się go przegryźć na pół i wyjeść wpierw migdał ;) No zęby mam nawet zdrowie i lubię chrupać ;) Musze przyznać, że smakował nam obojgu i byliśmy wręcz jednomyślni - smaczny!



O! batonik/cukierek dla mnie... Jak dobrze, że opakowania mają obrazki i mogę się domyślać co to może być tam w środku ;) Ogólnie to ja kocham orzeszki! Batoniki z orzeszków lub same orzeszki ziemne, pistacje czy migdały wcinam dużymi ilościami jako przekąski w ciągu dnia. Trochę gorzej u mnie jest z orzechami włoskimi i laskowymi, bo je lubię takie prosto z drzewa, gdy mogę zdjąć skórkę, która jest gorzka ;) Jako "chrupacz" nie podzieliłam się z A tymi pysznościami, więc opinia będzie tylko i wyłącznie moja ;)





U nas też już spotykałam takie słodycze;) kawałki orzeszków posklejane jakąś miodowo/cukrową substancją, kruche, słodkie i CHRUPIĄCE!! Chyba najlepsza rzecz jaką dostałam od brata!!daje temu 5+, zresztą przy tej ilości próbowanych słodyczy CHIŃSKICH to jest najnormalniejsze ;)




 O tym miałam wam nic nie napisać, ale nie mogę przecież ;D W przyrodzie jak coś ma zbyt jaskrawy kolor oznacza raczej coś trującego. Tutaj mamy bardzo jaskrawe opakowanie z czymś dziwnym na nim.Cukierek o smaku duriana.




Otwierając miałam jakieś złe przeczucie, bo zapach nie był cudowny, no ale może jednak to tylko moje złe nastawienie. Twardy karmelek o kolorze naszych krówek, któy pachniał jakimś dziwnym owocem. Przypomniałam sobie, że słyszłama coś o tym DURIANIE, ale trzeba sobie przypomnieć. Jeżeli nikt z was o nim nie wie, to już udzielam informacji :
Durian, zybuczkowiec (Durio Adans.) – rodzaj roślin należący do ślazowatych Malvaceae, według niektórych systemów (np. Reveala) do rodziny wełniakowatych (Bombaceae). Rodzaj liczy ok. 20 gatunków pochodzących z tropikalnych obszarów południowo-wschodniej Azji. Gatunkiem typowym jest durian właściwy (Durio zibethinus L.).
Tylko Durio zibethinus jest masowo uprawiany i jego owoce są dostępne poza regionem pochodzenia. Owoce durianu mają nieprzyjemny zapach odczuwalny z daleka, dlatego w pewnych miejscach (np. w hotelach, gdzie zatrzymują się cudzoziemcy) spotyka się tabliczki z przekreślonym durianem i napisem 'no durian'.
Po tym możecie się domyśleć, że był to cukierek lecący z prędkością światła do kosza, dosłownie włożyłam go do buzi i wyplułam, biegnąc płukać buzię kawą aby pozbyc się tego smaku!!!! SMAK TYLKO DLA ODWAŻNYCH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

MADE IN JAPAN



 Wersja Agi składała się nie tylko ze słodyczy ale również barwników do ryżu i dodatków warzywnych do dań. Opowiem wam dalej o nich ;) A co najlepsze dostałam 3 superaśne prezenty, z których jestem MEGA, OGROMNIE I W OGÓLE I W SZCZEGÓLE zadowolona i szczęśliwa, że poznałam na swojej drodze kogoś takiego jak Ber de Ver :)




 Moje ukochane Pocky! Szkoda, że znam tylko ten smak, ale zarazem moje ukochane połączenie. Chrupiący paluszek, czekolada i migdały ;) nie podzielę się z nikim, nawet A dostał 1 paluszek i koniec.








 Po otworzeniu pudełeczka, znajdujemy 2 paczuszki z 5 paluszkami  w każdej. Paluszki oblane są czekoladą z drobno pokrojonymi migdałami, w smaku nieziemskie. Pyszna czekolada, smaczny paluszek i te orzeszki..... żyć nie umierać. Następnym razem zamówię z zieloną herbata i truskawkę dodatkowo do tych, w końcu nie odmówię sobie swoich ulubionych ;)

 Ps. są dostępne w stałej sprzedaży u Agi tutaj -> KLIK



 Quattro zaintrygowało mnie po pierwsze nazwą a po drugie rysunkiem, podejrzewałam, że znajdę tam coś o smaku zielonej herbaty, ale co poza tym?? W sumie jakoś smak zielonej herbaty bardziej kojarzy mi się z Japonią jeżeli chodzi o słodycze. W  Chinach spotkałam niewiele takich słodyczy, ale może to tylko moje szczęście. Jak wiecie sklepowe półki uginają się od ilości słodyczy w każdym kraju. Coraz częściej można tam też spotkać bliżej nam znane słodycze jak np czekolady, ale cenowo lepiej trzymać dietę ;)








 W pudełeczku znajduje się 8 zielonych papierków z czekoladką w środku. Po odpakowaniu moim oczom ukazała się zielona czekoladka z ciasteczkiem od spodu.  Czy Wam też przypomina to Yin i Yang tylko, że w wersji prostokąta a nie koła?? Po spróbowaniu wiedziałam już, że Quattro symbolizuje 4 warstwy ciastka. Zielona wierzchnia warstwa czekoladowa, brązowa warstwa czekoladowa, płynna warstwa o smaku zielonej herbaty i ciasteczko. Smak całkiem niezły, mi nie przeszkadza smak zielonej herbaty jak A, więc wcięłam zaraz 2 sztuki ;)

 
Sakuma Matcha Milk Candy, bo taki napis odnalazłam na dole opakowania sugeruje mi cukierki mleczne o smaku zielonej herbaty. Produkowane od 2004r. jak głosi kolejny napis;) Ha znam angielski, krzaczkowy japoński nie wchodzi w grę ;)





Twardy cukierek w kolorze zielonej herbaty z literką "s" na górze, którego nie przepołowiłam tak aby móc zrobić mu zdjęcie a szkoda, bo środek jest warstwowy, warstwy zielone i białe na przemian ;)
W smaku bardzo delikatny, przyjemnie łączący się smak mlecznego cukierka i delikatnej zielonej herbaty. Jeden minus za szybko się kończy i trzeba sięgać po kolejny ;)


A teraz wspomniana wcześniej część, w której słodyczy nie znajdziecie ;) Kolorowe barwniki do ryżu, Herbata w proszku oraz warzywny dodatek do dań z Hello Kitty (to chyba jakaś aluzja mojej znajomości z Interendo) (?).

Po lewej stronie poprzedniego zdjęcia znajduje się opakowanie 6 barwników do ryżu. To chyba dla kobiet robiących bento dla swoich dzieci, aby nie były zbyt nudne ;) Wykorzystam na pewno część, bo wystarczy dodać jeden kolor do ugotowanego ryżu, dobrze wymieszać i bawić się w lepienie zwierzątek ;)





No i na koniec warzywny dodatek do jedzenia... Przyznam się, że miałam mała konsternację z tymi torebeczkami... Hello Kitty ok, rozumiem, Interendo, ja , Aga, ciąg myślowy zachowany ;)
Z drugiej strony 8 paczuszek z dziwną zawartości, wydaje mi się, że są to wysuszone warzywa, którymi można doprawić ryż. Jeśli chodzi o smaki to mamy do wyboru groszek, paprykę, pomidora, brokuły, marchewkę i jakąś kapustę(??) Musze chyba jednak podpytać Ber de Ver o co chodzi z ta Hello Kitty;)


A teraz chwalę się MEGA prezentami od Agi ;)
2 opakowania Masking tape jedne ze zwierzakami a drugie z kokardkami, kocham takie dodatki ;) 
A najbardziej miło zaskakujący jest komplet stempelków do ciastek;) Ale mam radochę, mówię wam, aż mam ochotę robić ciastka codziennie jak tylko na niego spoglądam ;))

Kocham Ber de Ver i zachęcam was do zakupów i niej, nie tylko kosmetycznych!! Klik Klik Klik

 Podsumowując moje porównanie muszę przyznać, ze chyba Aga mnie oszczędziła, bo nie było smaków nie do przeżycia, smakowały mi wszystkie rzeczy. Mój brat za to chyba stwierdził, że musi mi dać nauczkę i kupił mi cukierki o smaku duriana... pomyłka życiowa!!
Wiem, że to co udało mi się spróbować to zaledwie czubek góry lodowej słodyczy z obu krajów. Z drugiej strony licze, że uda mi się pokazać Wam kiedyś jeszcze kilka innych rzeczy, jakie Aga lub mój brat mi dostarczą. Czekam z niecierpliwością na uzbieranie odpowiednich sum i zwiedzanie obu krajów, wtedy to będę pisać już o wszystkim co jadłam, a ludzie będą mogli się śmiać, że zanim zjem robię zdjęcia i w notesiku notuję swoje obserwację ;)

~

A na koniec obiecany Konkurs;)
Do wygrania jest paczuszka słodyczy, które miałam sama okazja degustować, a Wy przeczytać o nich powyżej ;) 

Zasady:



  TRZEBA Być publicznym obserwatorem bloga do-it-with-ann.blogspot.com oraz lubić na fb profil Do it with Ann -> Klikamy gadżecik z boku oraz klik funpage na fb - przyznaję po 1 losie 

Dodatkowo można :
Obserwować mnie na instagramie -> doitwithann KLIK +2 losy
Udostępnić informację o konkursie, za udostępnienie informacji u siebie na blogu / fb / google + dodaję + 1+1+1= 3 losy ( po jednym za każdy social media)
 
W komentarzu pod postem konkursowym należy zamieścić komentarz według wzoru:
Obserwuję jako:
Lubię fb Do it with Ann TAK/NIE jako (imie i pierwsza litera nazwiska)-
Obserwuję doitwithann na instagramie TAK/NIE jako:
UDOSTĘPNIAŁAM informację o konkursie TAK/NIE
LINK DO UDOSTĘPNIENIA (jeżeli udostępniłaś/eś):

Maksymalnie 1 osoba może mieć : 7 losów


 WARUNKIEM PRZYSTĄPIENIA DO ROZDANIA JEST BYCIE PUBLICZNYM OBSERWATOREM BLOGA DO-IT-WITH-ANN.BLOGSPOT.COM, POLUBIENIE FB DO IT WITH ANN ORAZ  ZAMIESZCZENIE KOMENTARZA WEDŁUG WZORU POD POSTEM KONKURSOWYM!




Regulamin " ROZDANIA JAPAN VS CHINA" 



1. Organizatorem rozdania jest właściciel bloga do-it-with-ann.blogspot.com. 
2. Produkty są nowe i nieużywane, wcześniej nie otwierane. Nie ma możliwości wymiany nagrody na ekwiwalent pieniężny.
3. Koszt wysyłki pokrywa organizator rozdania. Wysyłka tylko na terenie Polski.
4. Aby wziąć udział w rozdaniu należy być osoba pełnoletnią i spełnić powyższe zadania konkursowe.Jeżeli nie jesteś osobą pełnoletnią, ale masz zgodę rodzica/ opiekuna również możesz wziąć udział należy poinformować mnie mailowo o tym fakcie ;)
5. Rozdanie trwa od 20 marca 2016 do 01 kwietnia 2016r. do 23:59, zgłoszenia wysyłane po terminie nie będą brane pod uwagę. 
6. 1 zwycięzca zostanie wybranych spośród poprawnych zgłoszeń. 
7. Wyniki rozdania zostaną ogłoszone na blogu w terminie do 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń. 
8. Czekam na odpowiedź 3 dni w celu uzyskania danych do wysyłki. Jeśli nie dostanę odpowiedzi w terminie, losuję jeszcze raz. 
9. Nagroda nie podlega wymianie na żadną inną ani na jej równoważność pieniężną. 
10. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach.
11. Zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883).  
12. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
  Tak oto wygląda paczuszka z nagrodą ;) POWODZENIA!!!!!!!!!!!