29 listopada 2016

Hello Asia


Miał być post za miesiąc co się ciekawego wydarzyło w roku 2016, ale jedna taka prosiła aby post o tym wydarzeniu ( który powinien zaistnieć jeszcze w sierpniu) pojawił się wcześniej.
A więc siedzę sobie w Warszawie na kursie z neurologii, jem makaron z wędzonym łosiem z natką pietruszki w sosie z śmietanowym i piszę... Tak dla ścisłości jestem już po seminariach, siedzę w mieszkaniu mojego brata :)


Dawno, dawno temu, w prehistorycznych czasach... a nie to nie tak miało być ;P
O tym, że Patrycja i Sandra chcą zorganizować zjazd blogerek wiedziałam od dawna, może i nie byłam pierwsza osobą, którą o tym poinformowały ale jako dobra znajoma ( tak mi się wydaje) Interendo byłam na "bieżąco". Urlop układałam pod to spotkanie a to nie lada wyczyn!! Nawet robiłam ciasteczka z wróżbą... Nie powiem (dlatego napiszę), że na wróżby do nich czekałam meeeeeeega długo i miały być one jakby do loterii... Oczywiście dziewczyny poprzestawiały plany i skończyło się na poczęstunku z moich ciasteczek i herbatce prosto z Chin, za której sponsoring dziękujemy mojemu bratu ( tak, tak moje drogie, dostawy herbat chińskim mam prosto z Szanghaju lub Pekinu, albo raczej miałam, bo jak to dobry brat przywoził prezenty dla siostry z podróży aż zapełnił całą półkę puszkami)....
Pod koniec sierpnia wyruszyliśmy moim czerwonym autkiem do Sopotu ( my czyt. ja i A:*), w końcu Szefowa musi mieć swojego pomocnika ;) Dojechaliśmy w miarę wcześnie pomimo gigantycznych kolejek przy bramkach an autostradzie, ale przygotowana Ania kazała wyjechać o 1-2 godz wcześniej... Główne organizatorki się spóźniły, ale w końcu muszą mieć najlepsze wejście ;)
Hello Asia odbywało się w SOPOTECE, pod czujnym okiem Madzi, kierowniczki a zarazem przyjaciółki Paty. Oczywiście było kilka wpadek, o których dziewczyny powiedziały nam w przeprosinach, ale ja tam się dobrze bawiłam i nie widziałam wpadek ;) No może jedyni moja wpadka, gdy stwierdziłam, że wtrynię się też w ta całą zabawę i dorzucę swoje 5 groszy, ale o tym później.

Boziu jak tu opisać te wszystkie atrakcje i w ogóle, miał być krótki opis, bo wiedziałam, że jak się rozpiszę to wyjdzie epopeja, bo tego spotkania nie da się opisać słowami, tam po prostu trzeba być!!
Zacznijmy od tego kto tam był ( chodzi mi o część zamkniętą, bo otwarta wiadomo był kto chciał):


Patrycja :D  Interendo Hello Kitty jak ktoś woli
Aneta : CosmetiCosmos
Nana : Be Asienne
Kasia i Daria: My Oppa's Blog
 NO i ja Anka: Do it with Ann
 

 Na początek dziewczyny zaserwowały nam układankę (byłam na przegranej pozycji, w końcu ja nie kosmetyczna blogerka, książki nie przeczytałam a na azjatyckiej pielęgnacji się znam tyle, że wiem jak działa aloes, śluz ślimaka i lubię BB ze SKIN79) ale ułożyłam jako jedna z pierwszych ;) nie ma to jak kombinatoryka - i za to dziękuje, że skończyłam mat-fiz ;P poniżej już ułożona i ponumerowana układanka ;)
Mapkami zachwycałam się nawet jeszcze w domu, normalnie zazdroszczę talentu, pomysłu i w ogóle, może ktoś tak utalentowany jak autor tych karteczek stworzy moje logo i w ogóle, ja chcę umieć rysować!! Patka miała nam stawiać stempelki za zaliczone zadania ale miała zbyt duży stempel lub chyba zapomniała ;)
Drugie zadanie, do którego właśnie była potrzebna mapka, bo musieliśmy wiedzieć gdzie iść i znaleźć coś azjatyckiego "Tak Sandra, cudownie, przecież mapkę to ja odczytam, ale po drodze jest tona azjatyckich cośiów " :P


Chodziło jej oczywiście o Dai i Sora, cosplayowców, którzy na to spotkanie nawet stroje przygotowali specjalnie ;D

 Wyobraźcie sobie, że zadanie nie wiązało się ze znalezieniem ich, ale paskudna małpa(czyt. Patrycja) kazała nam składać origami, ale nie jakieś zwykła tylko Hello Kitty, puszczając nam filmik na laptopie, który ja co chwilę stopowałam aby wszyscy dali radę zrobić w jednym tempie swojego kotka Hello-gami! ;)


W kolejnym zadaniu dziewczyny zadbały w szczególności chyba o mnie ;) Nie dosyć, że zadanie zrobiłam w rekordowym czasie 5 sekund ( tak długo, bo mi karteczki uciekały spod obrazków) - mieliśmy nazwać potrawy ;) to jeszcze potem zaprosiły nas na sushi ;)

 Powiem wam, że od niedawna jadam sushi, w sumie może bardziej powinnam napisać, że się nim zajadam, smakuje mi itd Ale to zapadło mi w pamięć, nawet mój A:*, który go prawie nie tyka jadł, a na "deser" dodatkowo porcję, która została (na plaży po całej imprezie) byłam w szoku, serio.!!!! A więc jak ktoś będzie w Sopocie, to po pierwsze idzie poczytać, pograć, pooglądać do Sopoteki a potem na obiadek do Hashi Sushi, zaraz obok.

Teraz zaczynała się cześć otwarta, ją opisze troszkę skromniej :P
Rozpoczęli Dai i Sora : Cosplay stań się kim chcesz - przymierzałam dziwne peruki i wierzcie mi, w blondzie mi nie do twarzy  ;D
Potem Sandra : Quiz co w Japonii piszczy - wygrałam nawet pocky - za szybko wypaliłam z odpowiedzią, nie dając szansy innym, ach ten refleks ;)
Potem małe wykład o Korei dziewczyn z My Oppa's blog: Korea pierwsze krok.
No i Patrycja z jej " Kosmetyczny Ramen. Serio ona wylazła z różowym workiem kosmetyków i opowiadała o swojej pielęgnacji -GENERALNIE- to było coś! Szkoda, że nie słuchałam całości, bo rozdzwonił mi się telefon. Na mojego pecha okazało się, że nie mamy gdzie spać z A:*! zamówiłam nocleg we Władysławowie, ale drugi właściciel wynajął ten sam pokój komuś innemu... Cudowny brak komunikacji w małżeństwie, ale pani się nie przejęła, nawet mi nie zaoferowała, że skoro to ich wina, to pomogą mi coś wynająć... nie, no po co....
Ale nawet to mi nie popsuło humoru i dnia.

Na koniec moje 5 groszy ;)
Jak pisałam robiłam ciasteczka z wróżką na to spotkanie, zostały wyłożone przez Madzie na paterę i ustawione obok herbatki - kulki, z której rozwinął się piękny kwiat.

 Ale to nie wszystko. Miałam przygotowane słodycze chińskie, które mój brat mi przywiózł z ostatnich wojaży ;) Postanowiłam poczęstować nimi zgromadzonych słuchaczy ( bo nie starczyło czasu na części zamkniętej). Były tam rzeczy które porównywałam TUTAJ. Opowiadałam też trochę o tym co ja zjadłam i co jeszcze chciałabym zjeść w Chinach :P
W tym czasie dziewczyny rozdawały nagrody.
Na sam już koniec można było się rozsiąść prawie jak w kinie i obejrzeć Sailor Moon .

A zapomniałabym, dziewczyny wyczarowały mnóstwo prezentów dla nas. Nie wiem jak one to zrobiły ale poniżej pochwale się co dostałyśmy :P
Sponsorami byli:


Co do szczegółów to zapraszam do Interendo <klik> 



















Ta po prawej, z większa kokardką, pulchniejsza to oczywiście moje dzieło, zupełnym przypadkiem dostałam ten sam papier do składania Hello-gami ;)

A pudełka powyżej sama tworzyła Interendo ;)